Najmniejsza

Pomieszczenie jest raczej ciemne i niewielkie; wchodzimy i już po chwili drzwi zamykają się cicho. Głos, uwięziony w dźwiękochłonnych gąbkach wykładających ściany, dziwi – jak nie własny. Czerwone cyfry elektronicznego zegara błyszczą w półmroku.
– Gotowi? – pytanie w słuchawkach na chwilę miesza się z dźwiękami piosenki  – Po refrenie wchodzimy!
– Gotowi… – potwierdzamy tym nieswoim głosem, który każdemu dźwięczy teraz prosto w uszy.
      Za szybą, siedząca przy konsolecie siostra Katarzyna uśmiecha się, dodając otuchy. Przy boku życzliwa czujność siostry Karoliny, a przed nosem mikrofon, który poza słuchawkami łączy nas teraz ze światem zewnętrznym. Jest niedzielne popołudnie; diecezjalne radio „Fara” skupia na modlitewnym czuwaniu słuchaczy i gości w studio. Tym razem owi goście to nieco zestresowane przedstawicielki Ruchu Światło – Życie, jego gałęzi rodzinnej oraz oazy dziecięcej.
      Kolejno przesuwają się paciorki różańca, a z każdą odmówioną dziesiątką coraz trudniej sobie wyobrazić, że to tylko zabawa, że nikt nas przecież nie słucha… Telefony od słuchaczy i ciepłe słowa pod adresem „gości w studio” przekonują, że na Dobrą Nowinę jest wciąż wielkie zapotrzebowanie, co najmniej tak wielkie, jak na wspólną modlitwę. A że na falach eteru? Zapewniamy, że sposób to równie dobry, jak każdy inny.

      Zaledwie dzień wcześniej, nad owymi „innymi sposobami” mówienia o rzeczach ważnych dla Ruchu Światło – Życie, zastanawiali się wspólnie członkowie Diakonii Komunikowania Społecznego. Udział w audycji radia „Fara” był jednym z owoców spotkania formacyjnego, miejmy nadzieję, że nie ostatnim. Plany bowiem sięgają daleko: od wydania kolorowego folderu, przez stałe publikowanie kwartalnika, po edycję materiałów multimedialnych. Wszystko to w rękach najmniejszej chyba diakonii, jak można wnioskować po ilości osób obecnych w przemyskim Centrum Ruchu w ostatnią sobotę października.
      Jest nas niewielu, to prawda, ale oznacza to jedynie tyle, że musimy bardziej się postarać. Ostatecznie niech jakość świadczy o wartości naszej posługi, a niekoniecznie ilość osób w nią zaangażowanych. Przecież w niedzielę nasz głos docierał do tysięcy domów z niewielkiego studia radia „Fara”. Pozostaje tylko szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie: gotowi? To do dzieła.

Monika (DK) i Ela (ODB)