Diakonia Deuterokatechumenatu – O nas

 W chwili obecnej nie funkcjonuje w naszym Ruchu Centralna Diakonia Deuterokatechumenatu, choć próby jej tworzenia były – za jej moderatora uważany był ks. Marek Boruc. Ks. Blachnicki przewidywał nawet, że miejscem organizacyjnym dla tej Centralnej Diakonii będzie ośrodek w Lublinie. W pierwszej połowie ubiegłej dekady odbywała się w Krościenku Oaza Rekolekcyjna Diakonii Deuterokatechumenatu pod nazwą „Formować Świętych”, którą prowadził ówczesny Moderator Generalny Ruchu Światło-Życie, ks. Roman Litwińczuk.

Ostatni dokument Kongregacji Diakonii z 2010r., dotyczący diakonii jako miejsca formacji i posługi podkreśla, że w naszym Ruchu rozróżniamy trzy znaczenia tego słowa. Jeśli więc pod pojęciem diakonii deuterokatechumenatu będziemy rozumieć posługę na rzecz systemu formacyjnego stosowanego w Ruchu Światło-Życie, to stwierdzić należy, że jest to najczęściej podejmowana posługa przez członków tego Ruchu, a konkretnie przez wszystkich animatorów prowadzących małą grupę. Natomiast jeśli spojrzeć na diakonię deuterokatechumenatu jako na zespół osób, które na sposób stały podejmują diakonię specjalistyczną, to widać wyraźnie, że jest to najsłabiej rozwinięta diakonia w całym Ruchu.

Pytanie brzmi, z czego wynika brak diecezjalnych struktur diakonii deuterokatechumenatu? Czy jest to specyfika tej diakonii, którą podejmują animatorzy we wspólnotach, nie czując po prostu potrzeby ponadparafialnego organizowania swojej posługi? Skoro prowadzimy grupy formacyjne, poznajemy szerzej Ruch i jego system formacyjny na Szkołach Animatora, KODA czy ORD, spotykamy się w gronie animatorów wspólnoty, by omawiać sprawy związane z jej funkcjonowaniem itd., to może nie widzimy potrzeby tworzenia dodatkowego tworu w postaci diakonii deuterokatechumenatu, choćby na szczeblu diecezjalnym?

Być może byłoby to usprawiedliwione podejście, jeśli w animatorach byłaby rzeczywista świadomość spełniania przez nich de facto diakonii deuterokatechumenatu oraz roli, jaką w Ruchu odgrywa charyzmat katechumenatu. Czy jednak ta świadomość jest w nas rzeczywiście obecna? Czy we wspólnotach naszych diecezji animatorzy nie mają problemu z właściwym przeprowadzeniem formacji deuterokatechumenalnej, a tym samym z poprowadzeniem uczestników ku dojrzałości chrześcijańskiej? Czy we wszystkich naszych rejonach organizowane są właściwie obrzędy przyjęcia do deuterokatechumenatu, celebracje Kroków czy wreszcie obrzędy i skrutynia przewidziane na okres Wielkiego Postu w ramach II roku formacji? Czy wszyscy uczestnicy oaz trafiają do odpowiednich grup, zwłaszcza jeśli w ich parafii nie ma akurat wspólnoty oazowej lub wystarczającej liczby osób, albo animatorów? Czy wszyscy animatorzy i uczestnicy są dostatecznie poinformowani, gdzie i kiedy mają miejsce spotkania, celebracje, rekolekcje czy wydarzenia istotne dla ich etapu formacyjnego?

W wielu diecezjach problemy te rozwiązywane są np. na poziomie rejonu lub przez inne diakonie (jedności, formacji animatorów), w innych wypracowany został własny model współpracy między wspólnotami w trosce o właściwą formację swoich uczestników. Zbyt często jednak spotykamy się z całkowitym niezrozumieniem przez wielu animatorów samej idei deuterokatechumenatu, z traktowaniem formacji jako zbioru spotkań, do których są jakieś materiały, notatniki, ale nie powiązanych ze sobą. Czasem animatorzy nie mają wizji całego procesu formacyjnego, jego komplementarności i progresywnego charakteru, ich celem jest przeprowadzenie uczestnika w danym roku przez taki a nie inny konspekt i zrealizowanie możliwie wszystkich spotkań, a nie doprowadzenie go do osiągnięcia dojrzałości chrześcijańskiej i pomoc w praktykowaniu w życiu treści omawianych na spotkaniach. Może właśnie z tych powodów jednak warto, by taka diakonia zafunkcjonowała w naszej diecezji? Może potrzeba diakonii, która przejęłaby odpowiedzialność za koordynowanie tak wielu spraw związanych z niełatwym przecież do ogarnięcia systemem deuterokatechumenalnej formacji? Może mogłaby ożywić w diecezji świadomość wagi, jaką spełnia charyzmat katechumenatu w Ruchu Światło-Życie i pobudzić do większej odpowiedzialności i troski animatorów o ten charyzmat?

Myślę, że w refleksji nad istnieniem diakonii deuterokatechumenatu, na szczeblu diecezjalnym czy też centralnym, warto byłoby wrócić do pytań, jakie w 1983 r. stawiał ks. Blachnicki w kontekście pedagogiki Nowego Człowieka, realizowanej przez Ruchu Światło-Życie, zwłaszcza zaś deuterokatechumenalnego systemu formacyjnego:

Czy Ruch Światło-Życie, zwłaszcza ogół jego odpowiedzialnych – moderatorów, diakonii, animatorów, zdaje sobie sprawę z wielkości tego charyzmatu? Czy jest świadomy wielkiej odpowiedzialności wypływającej z posiadania tego charyzmatu wobec Kościoła i narodu polskiego?

Czy ta świadomość pobudza do wytrwałego i systematycznego wysiłku realizowania tego programu formacyjnego? W jakim stopniu jest on rzeczywistością w naszych parafiach, a w jakim tylko piękną teorią przez niewielu, nawet w Ruchu, zrozumianą?

Przemysław Wieczorek

Źródło: Serwis Ruchu Światło-Życie, www.oaza.pl