Dobrze przygotowani

Rozmowa z Wojtkiem Urbanem, członkiem Diakonii Liturgicznej, autorem bloga szkolaceremoniarza.pl

Charyzmat: Skąd pomysł na „Szkołę Ceremoniarza”?

Sama idea kursu dla osób pełniących funkcje liturgiczne w parafii, przygotowywanego na poziomie diecezjalnym nie jest nowa. Dotychczas funkcjonowały np. kursy dla lektorów, szkoła organistowska itp. Z kolei szkolenia dla ceremoniarzy prowadzono już w innych diecezjach. Ciężko mówić, że była to jakaś paląca potrzeba, zasadniczo w parafiach, przy większych uroczystościach, te posługę podejmowali księża wikarzy. Niemniej przepisy odnowionej liturgii sugerują, że funkcję ceremoniarza można zlecić odpowiednio przygotowanej osobie świeckiej. Z racji, iż niejednokrotnie księża mają bardzo dużo obowiązków na głowie (np. spowiedź przed świętami Wielkanocnymi), pomoc świeckiego ceremoniarza okazuje się niezastąpiona. Człowiekiem, którego zasługą jest wdrożenie tej idei w życie, był śp. Grzegorz Mroczka. Dzięki jego pasji, staraniom i determinacji projekt ten został rozpoczęty. Szkoła Ceremoniarza nosi obecnie jego imię.

Do kogo jest adresowany program?

Szkoła jest dla panów posługujących przy ołtarzu, którzy ukończyli 16 rok życia. Niekoniecznie motywem musi być pragnienie podjęcia funkcji ceremoniarza w parafii; wielu uczestników wprost mówiło, że przyjechali, by po prostu dowiedzieć się więcej co podczas Służby Bożej powinno wyglądać tak, a co inaczej .

zdjęcie 1
Tekst przyrzeczenia składanego przez nowych ceremoniarzy

Jak wyglądają zajęcia?

W trakcie każdego z czterech weekendowych zjazdów słuchamy konferencji, których podsumowaniem są warsztaty praktyczne. Przykładowo, jeżeli konferencja dotyczyła Mszału Rzymskiego, to na warsztatach w mniejszych grupach uczestnicy stawali przy tej księdze i samodzielnie ustawiali wszystkie zakładki, omawiając przy tym, które w jakim momencie Mszy Świętej powinny zostać otworzone. Po konferencji o Liturgii Słowa na warsztatach przeprowadzaliśmy szczegółową próbę asysty tej części Eucharystii. Oczywiście, nie brak jest również ćwiczeń duchowych, wspólnej modlitwy liturgicznej (i nie tylko), oraz dzielenia się Słowem Bożym w kręgu liturgicznym – rozwiniętej wersji kręgu biblijnego, gdzie oprócz czytań z liturgii słowa rozważa się również formularz mszalny. Zawsze jest też trochę luźniejszego czasu, wymianę doświadczeń, wzajemne poznanie. To jest chyba tak naprawdę największe bogactwo szkoły, że młodzi chłopcy spotykają się z dorosłymi mężczyznami, którzy nierzadko mogliby być ich ojcami, czy dziadkami, a którzy również ukochali liturgię i chcą służyć do Mszy. Celem Szkoły jest formacja i odpowiednie przygotowanie posługujących do liturgii, również do funkcji ceremoniarza, ale nie tylko, gdyż omawiamy także inne posługi.


zdjecie 2
Prelekcje były prowadzone przez księży, którzy na co dzień profesjonalnie zajmują się liturgią od strony formalnej oraz animatorów Diecezjalnej Diakonii Liturgicznej

Gdzie najtrudniej jest o dyscyplinę liturgii i z czego to wynika?

Ciężko mi wskazać, gdzie jest to największy problem. Niemniej musimy pamiętać, że reforma liturgii rozpoczęta przez Konstytucję o Liturgii Świętej II Soboru Watykańskiego nie została zakończona. O tym też wielokrotnie wspominał ksiądz Franciszek Blachnicki w konferencjach i referatach dotyczących liturgii. W reformie tej nie chodziło o zmianę form. Wprowadzenie języka narodowego, czy skrócenie pewnych obrzędów było nie celem, a środkiem. Celem reformy było, a właściwie jest w dalszym ciągu, „doprowadzenie wszystkich wiernych do pełnego, czynnego i świadomego udziału w obrzędach liturgicznych” (KL 14).  Przy czym należy zaznaczyć, że niekiedy trochę błędnie rozumiemy „uczestnictwo czynne”. Nie chodzi o to, że czynnie uczestniczę, gdy np. czytam komentarz, albo czytanie. Przy takim założeniu wykluczylibyśmy z czynnego udziału w Mszy Świętej większość na niej obecnych, bo przecież ilość posług podczas liturgii jest ograniczona. To też na Szkole zaznaczał jeden z głoszących konferencje, nowy ceremoniarz diecezjalny, ks. Łukasz Jastrzębski, że czynne uczestnictwo polega na zespoleniu naszych myśli i pragnień z tym, co dokonuje się przy ołtarzu, z modlitwami, które kapłana odmawia w imieniu wszystkich zgromadzonych. To pociąga za sobą uczestnictwo świadome, które ks. Blachnicki nazywał rozumnym. Nie da się czynnie uczestniczyć we Mszy Świętej, jeżeli nie mam pojęcia, co tam aktualnie się dzieje.

Przygotowujecie do posługi świeckich ceremoniarzy. Czy spodziewacie się „rewolucji” w parafiach?

O żadnej rewolucji nie może być mowy. Nie jesteśmy bolszewikami. Cały czas pozostajemy w Kościele, w którym obowiązuje określony porządek. Za liturgię w parafii odpowiada proboszcz. My, szkoląc ceremoniarzy, możemy mu pomóc dźwigać tę odpowiedzialność, ale tylko pod warunkiem, że on sam uzna to za pożyteczne dla parafii i wyrazi zgodę. To nie jest tak, że jak ktoś przyjedzie i ukończy szkołę ceremoniarza, to potem dostanie od biskupa dyplom i pozwolenie, że może w parafii księdzu np. kazać codziennie odmawiać kanon rzymski. Przede wszystkim posłuszeństwo!

zdjęcie 3
Niektóre praktyczne zajęcia oraz błogosławieństwo miały miejsce w Archikatedrze Przemyskiej

Jako specjalistę muszę zapytać Cie o sprawę wzbudzającą sporo kontrowersji. Wyjaśnij proszę, jakich zadań nie powinna w czasie liturgii wykonywać kobieta i dlaczego?

Pomijając wszystko to, czego nie może spełniać w trakcie liturgii (zasadniczo czynności wynikające z przyjęcia święceń), zadania, których nie powinna spełniać to w gruncie rzeczy służba w prezbiterium, poza liturgią słowa. Przy czym zastrzeżenie, że w niektórych parafiach w kraju i na świecie można się spotkać z „ministrantkami”, na co jednak powinien wyrazić zgodę biskup ordynariusz danej diecezji – w archidiecezji przemyskiej takiej zgody nie ma. Argumentem przeciwko nie są (przynajmniej bezpośrednio) jakieś racje teologiczne. Chodzi bardziej o to, że jak pokazuje doświadczenie wspólnot na zachodzie, dopuszczenie dziewcząt do ministrantury skutkuje zniechęceniem do tego chłopców. A jeśli zaglądniemy do seminarium przemyskiego i porozmawiamy z tamtejszymi alumnami, to okaże się, że może 1-2% nie było ministrantami, a dla sporej części była to jedyna wspólnota formacyjna przed wstąpieniem do seminarium. Konkluzja jest prosta – z troski o powołania kapłańskie lepiej, żeby w prezbiterium dziewcząt na stałe nie było. Kobiety mogą jednak wykonywać czytania mszalne, na co pozwalają „Wskazania Konferencji Episkopatu Polski po ogłoszeniu nowego wydania Ogólnego wprowadzenia do Mszału Rzymskiego” (2005) w punkcie 13. Jest też szereg innych funkcji, temat ten został już poruszony w jednym z artykułów na naszej stronie internetowej.

Większość z nas w liturgii uczestniczy od dziecka. Najczęściej od własnych rodziców i dziadków uczymy się pierwszych gestów i zasad zachowania w kościele. Nie zawsze są one właściwe. Czy istnieje katalog błędów?

Na płycie zawierającej pomoce dla animatorów liturgicznych, dołączonej do teczki roku OŻK dwa lata temu, był artykuł ks. Zdzisława Jańca, który pierwotnie ukazał się w czasopiśmie „Anamnesis”, pt. „Grzechy liturgiczne”. Wciąż jest dostępny w Internecie. Punktuje on najczęstsze nieprawidłowości. Spora część z nich odnosi się głównie do księży. Co do świeckich, to należałoby tu wymienić niewłaściwe, a czasem dublowane gesty (np. podczas przechodzenia przez środek kościoła przyklękniecie i jednoczesne przeżegnanie się – tu znak krzyża jest już niewłaściwy), oraz nieodpowiedni dobór śpiewów na Mszę.

Czy każdy mężczyzna nadaje się na ceremoniarza? Może powinien mieć jakieś szczególne cechy lub talenty?

Z jednej strony wszystko jest do wypracowania, niemniej funkcja ceremoniarza wymaga przede wszystkim wiedzy (co, kto, kiedy, jak – a przede wszystkim dlaczego), którą umiejętnie przekazywałby reszcie asysty, oraz pokory, by nie eksponował swojej osoby w czasie liturgii. Potrzeba też dyskrecji, by w trakcie Mszy umieć w odpowiedni sposób zainterweniować, gdy zaczyna dziać się coś niewłaściwego. A przede wszystkim trzeba mieć wiarę w realną obecność Jezusa pod postaciami Eucharystycznymi.

Rozmawiała Monika Jasina

zdjęcia z archiwum Wojtka Urbana

 


 

okładka19

Artykuł ukazał się w 19 numerze pisma Charyzmat.

Dołącz do prenumeraty już teraz i otrzymuj egzemplarz prosto do domu w całej Polsce:

Charyzmat