Nie wyobrażamy sobie świętowania bez odpowiedniego stroju. Zwykle to on właśnie podkreśla wyjątkowość chwili. Czy istnieją kreacje odpowiednie na każde wyjście? Czy warto podążać za modą? Patrycja i Ania mają gotowe odpowiedzi.

Charyzmat: „Za kolano” to sklep internetowy i firma odzieżowa. Czy to Wasz autorski projekt?

Patrycja: Tak. To marzenie z dzieciństwa, które przetrwało. Od czwartej klasy podstawówki projektowałam ubrania. Były również plany, żeby pójść na medycynę, ale dotarło do mnie, że byłoby to zagłuszenie marzeń, że to nie jest to, co chciałabym robić. Trochę się bałam i uważałam, że nie uda się nic zrobić w tym kierunku, ale tak mocno siedziało mi to w głowie, że postanowiłam działać. I to dość wcześnie, bo skończyłam dopiero pierwszy rok studiów.

Charyzmat: Razem studiujecie?

Patrycja: Nie, razem tylko mieszkamy. Ja studiuję projektowanie ubioru.

Ania: A ja pedagogikę specjalną.

Charyzmat: To dosyć rozbieżne zainteresowania. W którym momencie spotkałyście się na płaszczyźnie odzieżowej?

Ania: Znamy się od liceum. Patrycja w drugiej klasie zmieniła szkołę i przyszła do mojej klasy. Zmieniła i kierunek, i szkołę i wszystko… Spotkałyśmy się wtedy, a bliżej zaprzyjaźniłyśmy się już na studiach.

Patrycja: Właśnie wtedy zrodził się pomysł na wspólną pracę. Ania bardzo mi pomaga; jest przede wszystkim moją modelką  (śmiech). Czasem, kiedy zdarzy mi się narzekać, że jest trudno, wkracza ze swoim: „no, co ty, daj spokój”. Ale nie tylko ona. Udaje mi się teraz otaczać gronem osób, które mocno mnie wspierają, np. pomogą spakować paczki.

Charyzmat: Od razu zaczęłyście od sklepu internetowego?

Patrycja: Tak. Na razie jest to tylko sklep internetowy, ale może kiedyś będzie coś więcej. Trzeba się rozwijać.

Charyzmat: Czy projekty są Waszym wspólnym dziełem?

Ania: Projekty są Patrycji.

Charyzmat: Dlaczego akurat pomysł, że kreacje powinny być za kolano? Widzę na piersiach krzyż animatorski… To chyba nie jest oferta kierowana do szerokiego grona odbiorców?

Patrycja: Myślę, że to się zmienia. Mimo, że mam krzyż animatorski, to nasi klienci nie są głównie oazowiczami. Wydaje mi się nawet, że jest ich niewielu. Są to także osoby niezwiązane jakoś mocno z Kościołem czy ruchami charyzmatycznymi. Teraz po prostu panuje moda na takie ubrania. Kiedyś tego nie było. Łatwiej zatem dotrzeć ze swoją ofertą do odbiorców w czasie, gdy panuje szał na długość midi. Zobaczymy, co będzie dalej, ale nie planuję niczego zmieniać na „przed kolano” (śmiech).

Charyzmat: Czyli zawsze to będzie ta sama długość?

Patrycja: Tak. Chodzi o to, by zaciekawić na tyle, by ludziom nie przestało się podobać. I o to, żeby nie iść ślepo za modą. Chcemy proponować rzeczy ponadczasowe, które będą wyglądały dobrze nawet za kilkanaście lat, niezależnie od tego, co akurat będzie prezentowane na pierwszych stronach gazet.

Charyzmat: Więc w zasadzie pretendujesz do dyktatury modowej. Nie Ty idziesz za modą, ale moda powinna podążać za Tobą.

Patrycja: (śmiech) Dlaczego nie! Myślę, że istnieją rzeczy, które w pewien sposób będą modne zawsze i na każdą okazję. Takie klasyki. Oczywiście nie da się całkowicie omijać aktualnych trendów, ale można je wprowadzać w taki sposób, aby wszystko razem pozostało w kanonie klasycznej elegancji.

Charyzmat: Skąd czerpiesz inspiracje?

Patrycja: Przede wszystkim z mojego zamiłowania do XX wieku i mody z tamtej epoki. Bardzo to widać w moich projektach. To inspiracja najgłówniejsza. Inspiruje mnie też moja prababcia, która też szyła sukienki.

Ania: Wszystko zostaje w rodzinie.

Patrycja: No tak. Prababcia nie miała sklepu, ale kiedyś pokazała mi swoje kreacje oraz podarowała mi większość zawartości swojej szafy. Uważam, że dzięki temu robię moje projekty z sercem.

Charyzmat: To jest chyba dowód na tę ponadczasowość, o której mówiłaś. Sukienki w dobrym tonie, noszone w latach 50., dzisiaj można bez większych przeróbek założyć i pokazać się w nich. Niekoniecznie sprawdziłoby się to z kreacjami mini po upływie podobnej ilości lat.

Patrycja: Tak, dokładnie tak jest. Wiadomo, że nie da się zaprojektować czy uszyć sukienki, która będzie jednocześnie odpowiednia na wesele i kilka innych okazji, ale te klasyki, dzięki samej swojej długości, są już na tyle uniwersalne, że można się w nich pokazać w większości miejsc.

Charyzmat: To inspiracje. A jak wygląda produkcja w Waszej firmie?

Patrycja: Zaczyna się od projektu, potem następuje najtrudniejsza część, czyli dobór tkanin. Stawiam na materiały naturalne; bez poliestru czy innych sztucznych domieszek. Mam spory problem, żeby znaleźć odpowiednie. W Polsce w ogóle jest problem z materiałami… Są zatem sprowadzane z zagranicy. Dlatego jest to proces najdłuższy. Potem projekt trafia do szwalni, w której konstruktor przekłada mój projekt na szablony wykrojów. Następują pierwsze odszycia, przymiarki i poprawki. Później już szycie całej serii do sklepu.

Charyzmat: Wygląda na to, że to całkiem poważna firma, która działa w pełni profesjonalnie: od projektu do sprzedaży. A jak to godzicie ze studiami?

Patrycja: Bywa ciężko. Między innymi dlatego, że porywając się na ten projekt nie do końca wiedziałam, jako to wszystko wygląda. Więc początki były trochę trudne. Zdarzały się poprawki… Zwłaszcza, że studia to w zasadzie kontynuacja mojej pracy. Nie odetchnę i nie zajmę się zupełnie czymś innym. Projektuję i na zajęciach, i popołudniami. Wymaga wysiłku, żeby to pogodzić, ale się da. To kwestia wypracowania właściwej organizacji.

Charyzmat: Nie boisz się w takim razie wypalenia? Zwykle hobby to coś innego, niż praca zawodowa. W Twoim przypadku w zasadzie niczym się nie różnią te dwie sfery.

Patrycja: Trochę się boję. Ale z drugiej strony nie robię tego tylko dla zwykłego hobby. Zakładam sobie wyższe cele. Moim marzeniem było zawsze, by pracę łączyć z przekazywaniem czegoś więcej, ewangelizacją, Nową Kulturą. Myślę, że to świetny sposób, by to połączyć. Staram się znajdować odpowiednie proporcje, czas dla siebie. Ważną kwestią jest to, że całą nasza działalność odbywa się w naszym mieszkaniu i czasami ciężko jest to wypośrodkować.

Charyzmat: Na koniec pytanie o rozmiary. Prezentujecie na swoim stoisku rozmiary typowo dziewczęce. A będzie oferta dla Domowego Kościoła?

Patrycja (śmiech): Pierwszą kolekcję przygotowałam w rozmiarach od 36 do 40. Mam nadzieję, że oferta będzie się poszerzać, ale najpierw też chcemy się przekonać, które rozmiary są najbardziej poszukiwane. No i nie we wszystkich rozmiarach dany fason będzie się dobrze prezentował. Myślę, że z czasem będzie i więcej modeli, i kolorów, i rozmiarów także.

Charyzmat: Trzymam za słowo i życzę powodzenia, a Czytelników zapraszam na stronę www.zakolano.com. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Monika Jasina
Foto: archiwum DDKS Arch. Przemyskiej