Błogosławionego dnia #22

(1 J 4,7.10) Dzisiaj o tym, że to Pan wychodzi zawsze do mnie z inicjatywą i chce ratować nawet z największych zagrożeń oraz o zaproszeniu do życia prawdziwa miłością.

Czasem zastanawiam się, dlaczego tak trudno mi tworzyć relacje oparte na wzajemnym zrozumieniu, gotowości do pomocy czy zwyczajnym dobrym słowie. Odpowiedź jest prosta – sama z siebie nie jestem do tego zdolna. Miłość, o której tak bardzo marzę, jest darem kochającego Ojca i tylko współpraca z Jego łaską pozwoli mi popatrzeć w taki sposób na drugą osobę. Czerpanie z boskiego źródła jest w stanie zaskoczyć mnie samą, że dana rozmowa czy spotkanie może przebiec w tak pozytywnej atmosferze. Dziękuję Ci Panie, że Ty potrafisz przemieniać sytuacje po ludzku nie do rozwiązania. Dawaj mi zanurzać się codziennie w świetle Twojej miłości i prawdy, bym mogła jak najlepiej odczytywać to, do czego mnie wzywasz. Dość często ulegam pokusie przypisywania sobie zasług w rozwoju duchowym. Wydaje mi się, że Twoja przychylność zależy od ilości moich modlitw czy dobrych uczynków. Tymczasem Ty pragniesz mojej dziecięcej obecności. Wiem, ile razy mnie szukałeś przez różne wydarzenia, dawałeś słowo, które było dla mnie jak lampa, postawiłeś jakiegoś człowieka, który szedł ze mną i wspierał. Bądź uwielbiony Ty, który przychodzisz, by pokazywać ciągle drogę i nową nadzieję. Spraw, bym nie straciła nigdy z oczu Jezusa, mojego zbawiciela. Amen, błogosławionego dnia.

an. Katarzyna Nowakowska