(Flp 3,8-11) Dzisiaj o prawdziwym poznaniu Jezusa i sprawiedliwości płynącej z wiary w Niego.

Pierwszym słowem, które w tym fragmencie przyciąga moją uwagę jest „poznanie”. Dobrze wiem, jak to jest ważne w relacjach międzyludzkich. Nie wystarczy znać kogoś z widzenia, mówić „dzień dobry” na ulicy czy w sklepie, nawet kilka razy dziennie. Podstawą szczerości i zaufania jest zwyczajna rozmowa o tym, co się dzieje wewnątrz mnie, powierzenie komuś swoich myśli w nadziei, że zostanę przyjęta. Czy podobnie jest wobec Chrystusa? On sam zaprasza mnie do podjęcia wysiłku wyprawy na moją „górę Przemienienia”. Wybiera mnie na świadka tego, że tylko w Nim jest moje światło i siła. Chce dać wszystko, by wytrwać, gdy przyjdzie zniechęcenie do siebie lub innych. Na ile stać mnie już dzisiaj, by choć nieśmiało powtórzyć za świętym Pawłem: „uznaję to za śmieci ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa”? Czy mam w tym Wielkim Poście czas dla Niego? Panie Jezu wypełniaj moje serce pokorą i ciszą, aby piękniało dla Ciebie.

Kolejne słowo to „sprawiedliwość”, ale nie w sensie bycia w porządku moralnie czy spełniania wszystkich praktyk religijnych, ale by zacząć Jezu wreszcie myśleć i postępować jak Ty. Każdy dzień mojego życia to mały krok w kierunku tego pragnienia. Nie jest ważne, ile razy upadnę, bo jeśli będę umiała spojrzeć Ci w oczy, podniesiesz mnie. Duchu Święty przyjdź i rozpalaj mnie żarem Miłości Jezusa. Naucz mnie być niepozorną świecą, od której będą mogły zapłonąć serca tych, którzy długo tęsknią za Bogiem, nawet o tym nie wiedząc. Amen, błogosławionego dnia.

an. Katarzyna Nowakowska