(Łk 24,13-19.25-27.30-31) Dzisiaj o tym, jak często doświadczenie smutku i bezradności potrafi zasłonić mi obecność Jezusa.
Pan Bóg przychodzi dzisiaj z zupełnie nowym spojrzeniem na Ewangelię, nad którą pragnę się pochylić. Dotychczas koncentrowałam się bardziej na opowieści Kefasa, smutku towarzyszącym uczniom, a także Jezusie, który wyrzuca im brak wiary. Natomiast teraz poruszyła mnie obecność Chrystusa, bardzo dyskretna i delikatna. Widzę Go jako towarzysza mojej drogi pełnej momentów pięknych, szczęśliwych, ale również tych, w których nie brakuje zwątpień i niepewności. Panie dziękuję Ci za to, że Jesteś i nie zrażasz się tym, że tak często mam swoje typowo ludzkie wyobrażenie Twojego działania w moim życiu i nie zawsze łatwo jest mi przyjąć to, co masz dla mnie. Naucz mnie rozmawiać z Tobą otwarcie o tym, czego nie rozumiem albo się boję. Daj mi zawołać do Ciebie głośno: zostań ze mną, bo tyle spraw mnie przerasta i nie umiem pomóc każdemu człowiekowi zwracającemu się do mnie o wsparcie, szczególnie modlitewne. Jezu przypominaj mi o prawdziwym pokarmie i napoju, który jest w stanie podtrzymać mnie nawet w najbardziej ciemnym odcinku mojej wędrówki każdego dnia. Amen, błogosławionego dnia.
an. Katarzyna Nowakowska

