(Rz 13, 8-10) Dzisiaj o tym, że najważniejszym moim prawem jest życie Bożą Miłością

Zawsze kiedy czytam fragmenty, które szczególnie lubię, są we mnie dwa odczucia: wdzięczność Panu przychodzącemu z łagodnością po to, by przypomnieć mi o swojej obecności, a jednocześnie obawa, by tego słowa nie potraktować zbyt pobieżnie, z nastawieniem, że już pewnie nie odnajdę niczego nowego. Dziękuję Ci Panie, że Ty się nigdy nie powtarzasz; dajesz mi ponownie konkretne słowa ponieważ mnie znasz i wiesz, że właśnie to przesłanie jest w stanie wytłumaczyć to, z czym się zmagam. Bardzo często słyszę, że trzeba bronić godności i praw człowieka. Oczywiście, jednak trudno jest zdefiniować, czym one tak naprawdę są. Ludzie odpowiedzialni za różne instytucje chcieliby kierować się prawdą, która jest wygodna i mało wymagająca. Łatwo wypełniać przepisy, normy moralne, ale prawdziwa miłość to pragnienie dobra drugiego człowieka, odpowiedzialność i troska nie tylko w określonym czasie. Miłość, którą pokazał mi Jezus, nie boi się trudności, zapomina o sobie i wybacza, nawet jeśli serce i rozum się buntują. Pojawia się we mnie pytanie, co ja mogę dać innym, skoro mam tyle fizycznych ograniczeń. Odpowiedź jest prosta, mogę kochać, a nawet jeszcze więcej, mogę pozwolić Bogu kochać przeze mnie tak, jak On sam zechce. Sama moja otwartość daje Mu możliwości swobodnego działania w sercach zbuntowanych i zamkniętych na łaskę miłosierdzia. Bądź uwielbiony Panie, który jesteś Miłością bezinteresowna i zawsze czystą. Spraw, aby moim znakiem rozpoznawczym stawała się miłość, którą będę czerpała jedynie z Ciebie. Amen. Błogosławionego dnia.

an. Katarzyna Nowakowska