(Ps 40,2-4,7-9) Dzisiaj o czekaniu z nadzieją na Boże interwencje oraz otwarciu, by wypełnić Jego marzenia względem mnie.
Wiele razy pochylałam się nad słowami tego psalmu, ale dzisiaj zrodziło się we mnie bardzo istotne pytanie: czy mam głębokie, osobiste doświadczenie tego, kiedy Bóg się pochylił nad moim lękiem słabością? A może to było błotne grzęzawisko którego się wstydzę? Na ile umiem o tym opowiadać pokazując Jego dobroć I wszechmoc? Bądź uwielbiony Panie, który przywracasz mi godność dziecka Bożego niezależnie od tego, jak daleko jestem od Ciebie. Pozwól mi też nie gardzić nikim. Przeciwnie, napełnij moje serce taka wrażliwością, która pozwoli każdemu odnaleźć sens życia i nawiązać prawdziwą relację z Tobą. Bardzo mocno brzmi w moich uszach zapewnienie, że Ty nie pragniesz najpiękniejszych zewnętrznych praktyk. Dla Ciebie liczy się poruszenie serca otwartego na Twoje działanie. Kiedy przyszedł moment w moim życiu, gdy zdecydowałam się postawić wszystko na jedną kartę i spróbować nowej formy modlitwy ewangelizacji, z która wcześniej się nie spotkałam, to był dowód, że Ty otworzyłeś mi uszy. Dzięki temu mogłam rozpocząć bardziej świadomy etap życia wiarą w codzienności. Na ile służba Tobie jest moją radością promieniującą na ludzi wokoło? Spraw, abym dbała o radość prawdziwą, której nie zmącą żadne okoliczności. Amen. Błogosławionego Dnia.
an. Katarzyna Nowakowska

