(1 Krl, 19, 9a, 11-13) Dzisiaj o tym, jak spotkać Pana w codzienności.
Dzisiaj jestem zaproszona do stanięcia w obecności Tego, który mnie kocha i akceptuje bez żadnych warunków. Bardzo za tym tęsknię, ponieważ przez całe życie przywykłam do tego, by zasługiwać na ludzkie uznanie i względy. Począwszy od szkoły podstawowej, przez czas dorastania i dorosłości, zawsze słyszałam w głowie głos, który wpasowywał mnie w jakieś sztuczne ramy. Coraz bardziej było mi w nich ciasno, niekomfortowo, jednak bałam się stracić relacje, do których byłam przyzwyczajona. Czasami marzyłam, by powiedzieć prawdę, zawalczyć, ale pojawiał się paniczny lęk przed odrzuceniem i samotnością.
Podobnie było jeśli chodzi o wspólnoty, w których chciałam wzrastać. W pewnym momencie poczułam, że jestem tam tylko z poczucia obowiązku albo wdzięczności za to, co otrzymuje od innych. Bardzo bliski mi jest obraz proroka Eliasza przeżywającego chwilę słabości, ale też Twojego, Jezu, prowadzenia na każdym etapie drogi.
Wreszcie podjęłam decyzje, by wyjść z tego, co mnie ogranicza i zaufać Twojemu planowi dla mnie. Jakże często zdarzają się sytuacje, których nie rozumiem; raniące słowa, nieporozumienie z kimś bliskim. Jednak wierzę, że Ty możesz doprowadzić do łagodnego szumu wiatru, który umieją poczuć najbardziej zaangażowani. Nie daj mi Panie przestraszyć się początkowego załamania. Za nim kryją się niesamowite skarby. Amen. Błogosławionego dnia.
an. Katarzyna Nowakowska

